Na Antarktydzie rósł kiedyś las
Antarktyda to dziś najzimniejszy, najsuchszy i najbardziej wietrzny kontynent na Ziemi. A jednak na zboczach Gór Transantarktycznych leżą skamieniałe pnie drzew — pozostałości lasu sprzed około 260 milionów lat.
Odkrycie na lodowym zboczu
Szczątki co najmniej 13 drzew znalazł zespół geologa Erika Gulbransona z Uniwersytetu Wisconsin-Milwaukee na McIntyre Promontory. Odkrycie opisano w 2017 roku. Dominowały tam wymarłe drzewa z rodzaju Glossopteris, a w podszycie rosły mchy, paprocie i krewni dzisiejszych skrzypów.
Las na biegunie? Jak to możliwe
Antarktyda była wtedy częścią superkontynentu Gondwany, razem z dzisiejszą Ameryką Południową, Afryką, Indiami i Australią. Klimat był cieplejszy i wilgotniejszy niż dziś. Ale ląd i tak leżał w pobliżu bieguna — drzewa musiały więc znosić miesiące ciemności zimą i nieprzerwane światło latem. Naukowcy wciąż badają, jak się do tego przystosowały.
Koniec, który zmienił wszystko
Około 252 milionów lat temu nastąpiło największe masowe wymieranie w historii Ziemi. Klimat gwałtownie się ocieplił i wyginęła zdecydowana większość gatunków. Zniknęły też polarne lasy Antarktydy.
Skamieniałości, które niósł Scott
Liście Glossopteris mają w historii nauki szczególne miejsce. W 1912 roku, podczas tragicznego powrotu z bieguna, wyprawa Roberta Falcona Scotta zebrała na lodowcu Beardmore skały ze skamieniałymi liśćmi tej rośliny. Ponieważ Glossopteris znaleziono także w Ameryce Południowej, Afryce i Indiach, takie znaleziska stały się jednym z dowodów, że kontynenty kiedyś były połączone.