Budzik z 1882 roku, który spadał na twarz śpiącego
11 kwietnia 1882 roku Samuel S. Applegate z Camden w stanie New Jersey otrzymał amerykański patent nr 256 265 na „urządzenie do budzenia osób ze snu”. Jego budzik nie dzwonił. On… spadał na twarz.
Problem, który chciał rozwiązać
Applegate zauważył coś, co zna wielu z nas: do zwykłego dzwonka można się przyzwyczaić. W opisie patentu przekonywał, że ludzie przywykają do hałasu tak bardzo, że alarm przestaje ich budzić. Potrzebny był bodziec, którego nie da się zignorować.
Jak działało urządzenie
Nad głową śpiącego zawieszano lekką ramę. Z jej ramion zwisały krótkie sznurki zakończone kawałkami korka. Rama wisiała na lince połączonej z mechanizmem zegarowym. O ustalonej godzinie zapadka zwalniała linkę — i cała konstrukcja opadała prosto na twarz. Ogranicznik miał zatrzymać ramę, zanim zrobi krzywdę.
Według opisów patentu kawałki korka można było zastąpić np. frędzlami albo kawałkami tkaniny. Delikatne budzenie to jednak nie było — o to właśnie chodziło.
Co było dalej
Wynalazek nigdy nie trafił do masowej produkcji. Zyskał za to drugie życie jako ciekawostka: w 1974 roku znalazł się wśród zwariowanych wynalazków w grze planszowej Parker Brothers „The Inventors”, a dziś regularnie trafia na listy najdziwniejszych patentów w historii.