Zamek w Niedzicy: księżniczka Umina i skarb Inków
Zamek Dunajec w Niedzicy stoi na skale nad Jeziorem Czorsztyńskim od XIV wieku. Przez stulecia leżał na pograniczu polsko-węgierskim i zmieniał właścicieli — od Berzeviczych i Drugethów, przez Łaskich i Horváthów, po Salamonów. Ale to nie historia rodów sprawiła, że zamek jest słynny w całej Polsce. Zrobiła to legenda, która zaczyna się po drugiej stronie oceanu.
Legenda o Uminie
Według opowieści przekazywanej przez muzeum Sebastian Berzeviczy, potomek właścicieli zamku, wyjechał do Peru. Tam urodziła mu się córka Umina, która zakochała się w potomku przywódcy inkaskiego powstania. Gdy powstanie upadło, rodzina musiała uciekać przez Europę — w Wenecji urodził się syn Uminy, Antonio. Jej mąż został zamordowany, a Sebastian przywiózł ocalałych do Niedzicy. Nie uchroniło to Uminy: według legendy zginęła zasztyletowana przez ścigających ją Hiszpanów.
Mały Antonio miał ocaleć i trafić pod opiekę rodziny Beneszów na Morawach. Wraz z nim przetrwać miała tajemnica — wskazówki prowadzące do ukrytego skarbu Inków.
Znalezisko z 1946 roku
Najbardziej zaskakujące jest to, że legenda ma swój materialny ślad. W 1946 roku na zamku pojawił się Andrzej Benesz, uważający się za potomka Antoniego. W bramie między zamkiem średnim a górnym usunął próg i około 20 centymetrów pod nim znalazł ołowianą tubę z dokumentami. Był w niej zapis kipu — inkaskie „pismo” ze sznurków i węzłów.
Co z tego jest prawdą?
Tu zaczynają się znaki zapytania. Skarbu nigdy nie odnaleziono, a samo kipu zaginęło. Autentyczność znaleziska i jego treść od lat budzą spory, a historycy podkreślają, że źródła na temat początków zamku są pełne sprzeczności. Duch Uminy, jako Biała Dama, i tak pozostał w zamku — przynajmniej w opowieściach przewodników.